Pierwszy basen O pewnym gamoniu i jego dwóch dobrych kolegach

Niedziela, 9:32, warszawska Praga

G: To ile dziś jedziemy? Dwie i pół? Trzy? Ja muszę być o 12:15 na basenie w Aninie. Idę pierwszy raz z młodym na zajęcia. Umówiłem się tak z Żoną.
S: Ja chcę ze dwie i pół. Na którą się umówiłeś?
G: No najpóźniej 12:20 muszę być, ale mam tam już samochód, to po drodze więc powinno być ok.
M: Zdążysz. Spokojnie.

10:46, 39km od Warszawy

G: O fuck! Chłopaki. Złapałem kapcia.
S: Jak to? Na pewno?
G: Tak. Przód. Czuję jak schodzi.
M: Masz uszczelniacz?
G: Nie wziąłem.
M: Kurwa.
S: Co robimy?
M: Gdzie tu jest najbliższy sklep?
S: Jest niedziela.
G: No zapomniałem zabrać. Sorry. Poczekajcie zobaczę, może coś z wentylem. Jest odkręcony. Dobra spróbuję napompować  może to tylko to. Idzie? Chyba Idzie.
S: Coś syczy. Idzie, ale słyszę, że coś syczy.
M: O tutaj. Szkło. Jakbyś miał uszczelniacz to by chwycił. Nie jest duża.
G: Dobra. To może zrobimy tak, że dam Ci klucze od auta i wy pojedziecie a ja będę spokojnie jechał w stronę domu i po mnie przyjedziesz?
S: Dobra. Która jest? 10:50 może się uda.
M: Ok. Lecimy. Jak będzie jakiś sklep to stań i poczekaj bo szkoda obręczy.

11:01, 36km od Warszawy

G: Co się stało? Czemu wracacie?
M: Jedziesz w złym kierunku.
G: Jak to?
M: Żart. Masz moje koło. Jedźcie z S. ja wrócę na twoim.
G: Nie no nie żartuj. Bez sensu.
M: Inaczej nie ma opcji żebyś zdążył.
S: Dokładnie.
G: No dobra, dzięki wielkie. Kurde głupio mi. Sorry za zamieszanie. Powinienem wziąć ten uszczelniacz, ale jakiś zakręcony ostatnio jestem.
M: Spoko. Dam sobie radę. Zadzwońcie jak dojedziecie.

11:44, 26km od Warszawy

S: Chyba zdążymy.
G: Ta. Możemy spokojniej. Chyba pod wiatr jest teraz.
S: Bedę się musiał wytłumaczyć trenerowi. Baza miała być. Śmiech
G: No wiem. Sorry. Śmiech

12:02, Anin, Warszawa

Zdążyłem na swój pierwszy basen z synem. Dziękuję chłopaki.

20150118-rovverpl-0186255-retina