Higiena osobista Tydzień trenowania a ja w końcu czuję, że się umyłem, ogoliłem i już nie jestem zapyziały.

To takie proste. Trzeba tylko kilka razy w tygodniu wstać z łóżka w tej samej minucie, w której otwiera się oczy, przemyć, ubrać i wyjść z domu na rower. Nic więcej nie jest potrzebne, żeby czuć się dobrze.


Kiedy rozmawiałem z Andrzejem o potrzebie zrobienia przerwy chyba nie wiedziałem co mówię. Dziś jest szósty dzień treningowy, przede mną jeszcze jeden – z moim ulubionym formatem czyli długa jazda grupowa – a ja jestem bardziej wypoczęty niż po dwóch tygodniach nicnierobienia.

Przeczytałem dziś komentarz Janusza pod wpisem z wywiadem i mnie natchnęło. To ważny cytat:

Pomijam, że celem nie jest czas spędzony na treningu, ale jeśli dojdziesz do wniosku że celem nie są maksymalne możliwe wyniki z treningu za każdą cenę, a np. maksymalne możliwe wyniki z treningu osiągnięte dzięki endorfinkom z Waszego szczęśliwego życia i pod tym warunkiem o Waszym szczęściu zawartym w tych słowach, to Łukaszu – olej kmy bo te szczęścia ani żonie ani Tobie nie dają. Nawet trening masz spaprany kiedy wiesz, że to zadaje ból żonie. Chodzi o to aby były szczęśliwe gdy wracamy, a nie o to by w głębi ducha miały ochotę wystawić nam walizki.

Nie wpadłem na żaden nowy, rewolucyjny pomysł, ale jakieś dwie szare komórki się zderzyły i zauważyłem, że dziś czuję się tak, jakbym po trzech tygodniach spędzonych na jakiejś bezludnej pustyni, w końcu wziął prysznic.

Uzmysłowiłem sobie, że to moje trenowanie jest trochę jak dbanie o higienę osobistą. I do tego w sposób absolutnie dwuznaczny. Z jednej strony to po prostu dobre, zdrowe i poprawiające samopoczucie zmęczenie, które wpływa na organizm i fizyczne samopoczucie bardzo pozytywnie. Z drugiej strony to kilka godzin spędzonych na myśleniu i układaniu w głowie rzeczy, na które normalnie nie ma czasu z powodu wielości różnych bodźców w domu i w pracy. W pierwszym przypadku alternatywą jest regularne zasuwanie do lekarza i sprawdzanie ciśnienia, cholesterolu i całej masy innych, potencjalnych zagrożeń cywilizacyjnych spowodowanych kanapowym stylem życia. W drugim natomiast najbardziej prawdopodobne jest wylądowanie na krześle u pani psycholog, a jeśli się spóźnię to u pani psychiatry.

Amatorskie uprawianie sportu to taka sama czynność jak mycie zębów. Chcę to robić codziennie, najlepiej rano, czuję się potem świeżo, rześko i chce mi się dalej aktywnie podążać przez codzienne obowiązki.

20150325-rovverpl-0015788-retina

Jeśli ktoś wierzy w to, że jestem napiętym na zrywanie kolegów na treningach typem, który trenuje tylko po to, żeby ścigać się w lokalnych ogórkach to zdecydowanie się myli. Nie chcę powiedzieć, że to jest zabawa w trenowanie. To chyba trochę spłycone, ale na pewno w tym stwierdzeniu jest ziarno prawdy. Ta zabawa ma też swoje drugie dno. To po prostu profilaktyka zdrowia fizycznego i psychicznego – najważniejsza motywacja jaka powinna nam przyświecać.

Przy moim trybie życia obawiam się, że jazda rekreacyjna szybko by się skończyła. To bardzo nudne jeździć cały czas tak samo w tej samej lokalizacji. Dzięki trenowaniu to jeżdżenie i wszelkie aktywności dookoła są urozmaicone. Nie nudzi mi się bo codziennie robię tak naprawdę coś innego.

Wyznaczanie celów pomaga. Głównie działa na motywację i powoduje, że nie gubimy sensu tego co robimy. Tym celem jednak może być wszystko: wyścig, podjazd, wyjazd wakacyjny, waga czy cokolwiek innego. Ale dla mnie zawsze tym najważniejszym jest zwykła higiena osobista głowy i ciała. Co więcej uwierzcie mi, że dla waszych drugich połówek wasza higiena osobista też ma bardzo duże znaczenie.

  • Pawel Ptaszynski

    Ostatnie dwa akapity – podpisuję się w 100%. Dobry post. Pzdr!

  • Dziowid

    Zauważyłem, że lubisz wstawać rano i robić trening przed pracą. Nie tylko w tym wpisie ale i w innych to podkreślałeś. Jak wygląda to u Ciebie logistycznie? Chodzi mi o to o której wstajesz? Jak długi trening? Ile km? Na którą do pracy? Długo pracujesz? Szukam u siebie motywacji, żeby też robić to rano… Ja często pracuję po 10 – 12h do tego studia zaoczne i zmuszam się wręcz do moich ‚treningów’ rowerowych. Prościej chodzić mi na siłownie po pracy, a gorzej wyjść na rower na dłuższy czas.

  • Hej, to ciekawy pomysł na wpis. Myślę, że pojawi się niebawem na blogu 🙂

  • Hej, postaram się przygotować osobny wpis o trenowaniu rano. Myślę, że większość odpowiedzi na twoje pytania się tam pojawi 🙂

  • AgaB

    jakbyś potrzebował konsultacji w tym temacie, to wiesz… 😉

  • To jest bardzo dobry pomysł 🙂