rowerek

W przeciągu kilku ostatnich dni przejechałem niedzielną rundę po raz tysiąc któryś. Cztery dni pod rząd. Różne, nieplanowane godziny. Trasa ta sama. Ciężko jest mi się z kimś umówić. Nie mogę sprecyzować kiedy, co i jak. Powód? Zostałem ojcem. Nie chcę wychodzić z domu na dłużej niż dwie, trzy godziny. Boję się, że coś mnie ominie. A może też trochę zmieniłem obiekt zainteresowań.

Taki moment w życiu skłania do refleksji. Wyobrażam sobie chwilę, w której mój syn pierwszy raz wsiądzie na rower. Ja zacząłem wcześnie, ale nigdy przez dwadzieścia osiem lat nie traktowałem jeżdżenia jako sportu. Moja rodzina to nie sportowcy. Chyba żadnego nie było, a drzewo genealogiczne mamy całkiem stare. Moje zamiłowanie do ruchu jest na przekór wszystkiemu. Nie wiem skąd się wzięło. W genach go nie mam.

Jako małolat jeździłem na BMX’ie. Dostałem nawet kiedyś dyplom (od starszego kolegi) za zjechanie z schodków pod kościołem. Ale kiedy on po raz pierwszy pokazał mi kolarkę i opowiedział o kolarzach pomyślałem, że to lamusy. Kolarze ubierają się w lajkry, przewracają i jeżdżą na takich cieniutkich babskich oponkach. Eurosportu też nigdy nie lubiłem. Oglądaliśmy go u kolegi na satelicie. Był nudny. Nie pokazywali deskorolki, snowboardu, rolek. BMX to było to. Można wskoczyć na krawężnik, zeskoczyć z płotka, przejechać przez błoto w parku.

Z perspektywy czasu naprawdę szczerze żałuję, że tak długo zajęło mi odkrycie jak bardzo się myliłem. Niewielu rzeczy w życiu żałuję, ale tego akurat tak. Podobno szczyt dyspozycji fizycznej (tej wytrzymałościowej) u mężczyzny to trzydzieści kilka lat. Zaraz będę miał z górki. O ile już nie mam.

Dziś czuję jednak, że dostałem drugie życie. Trochę moje, ale mam świadomość, że nie do końca. Wiem, że teoretycznie nie będę miał wpływu na to kim zostanie. Ale póki co chcę wierzyć, że mam. I będę się starał go wykorzystać najlepiej jak potrafię. Bo wiem, że bez względu na to jaki to będzie sport, to takie cechy jak determinacja, systematyczność, ambicja, wytrzymałość a przede wszystkim przywiązanie do pasji sprawią, że będzie lepszym człowiekiem.

Rowerek już mam zaklepany.

  • Pingback: jazda drużynowa na czas z elementami ucieczek()

  • Pingback: Zła sława trenażera()

  • Paweł

    Jakbym czytał o sobie hhehe 🙂 Tak to już jest. Może jakby ktoś wczesniej zwrócił uwage, że naginam na tym rowerze całe dnie po górkach to cośby sie zmieniło, ale ten czas teraz jest równie ważny.

  • Paweł, ja z tygodnia na tydzień odkrywam zupełnie nowego siebie. Bardzo fajne uczucie 🙂