// artykuł...

MTB

Mazovia – Otwock 9.05.2010

Otwock 09.05.2010

Otwock 09.05.2010

Po ostatnim starcie w Zgierzu czułem niedosyt. Wiedziałem, że start pozostawiał wiele do życzenia. Zarówno w sferze fizycznej jak i psychicznej. Coś mi się zablokowało w głowie, w nogach efektem czego pojechałem na pół gwizdka. Wynik niby dobry jak na początek sezonu, ale niedosyt pozostał. Do wyścigu w Otwocku podszedłem z innym nastawieniem. Dużo bardziej bojowym…

Jeszcze dzień wcześniej było jednak ze mną nie najlepiej. W czwartek i piątek nie wsiadłem na rower. Raz, że była słaba pogoda, dwa nie miałem za bardzo czasu, trzy czułem niechęć do siadania na siodełko. Coś się wypaliło. W sobotę za namową kolegów poszedłem na 2h rozjazd z „pobudzeniem”. Oczywiście szosa. Spokojna jazda, ale z paroma mocniejszymi zrywami. Na początku trasy nie chciało mi się kręcić w ogóle. Jednak po 30min koledzy nagle zaczęli uciekać. Coś we mnie zawrzało i rzuciłem się w pogoń za nimi. Prędkość pod 50km/h trochę pod górkę. Pełna moc. Czułem się bardzo dobrze.  Rzut okiem na Garmina i miła niespodzianka.

20100508 trening puls

20100508 trening puls

Udało mi się przy zrywach zaliczyć bardzo wysokie (jak na mnie) wartości w okolicach maxa, czyli ok. 175 uderzeń/min. Na zawodach w Zgierzu udało mi się zaliczyć tylko 164 uderzenia/min. Wszystko wskazuje na to, że byłem po prosu trochę przemęczony. Te kilka dni wolnego przed zawodami w Otwocku spowodowały, że organizm znowu dał się wkręcać na wysokie obroty.

Otwock - Meta

Otwock - Meta

Po pierwsze średnie tętno wyszło 159, czyli 9 uderzeń więcej niż w poprzednim starcie. Po drugie max był na 170 co też w sumie było całkiem ok. Do tego czułem, że jedzie mi się dobrze, mam wytrzymałość, równo oddycham itd.

20090509 zawody otwock tetno 300x297 Mazovia   Otwock 9.05.2010

20090509 zawody otwock tetno

Wykres poniżej po lewej pokazuje, że nie jest jeszcze bardzo dobrze. Średnia nie jest płaska jak stół, co oznacza, że wytrzymałość nie jest na takim poziomie jak powinna, ale mamy póki co początek sezonu i to był dopiero drugi start.

Cieszy udana mobilizacja w końcówce.

Jeśli chodzi o kwestie fizyczne to w zasadzie została tylko jedna sprawa. Niestety znowu doznałem dosyć silnych bóli w krzyżu. Nie są to raczej bóle reumatyczne, ale ścięgnowe / mięśniowe. Ponieważ dotychczas jeździłem z mostkiem obniżonym o 1cm i do tego odwróconym postanowiłem, że kolejne zawody spróbuję pojechać z mostkiem ustawionym wyżej. Zobaczymy, czy to coś pomoże. Problem jest na tyle dokuczliwy, że na pewno miał wpływ na wynik więc muszę się jakoś z nim uporać.

Na końcu chciałem napisać jeszcze o jednej sprawie. Tak jak wspominałem do startu w Otwocku podszedłem zupełnie inaczej jeśli chodzi o nastawienie psychiczne. Miałem w głowie plan:

  1. Wchodzę do sektorów startowych jak tylko zostaną otwarte, od razu ustawiam się w pierwszym rzędzie
  2. Na starcie za wszelką cenę pilnuję czołówki sektora
  3. Jak najdłużej nie pozwalam na zgubienie pierwszego zawodnika z mojego sektora
  4. Nie wychodzę na czoło sam i staram się chować / jechać na kole
  5. Jak tętno spada poniżej 160 uderzeń zmuszam się do wiekszego wysiłku
  6. Trzymam koło / jadę cały czas za kimś
  7. Nie wyprzedzam na siłę
  8. Nie korzystam z pierwszego bufetu
Otwock 09.05.2010

Otwock 09.05.2010

W zasadzie cały ten plan się powiódł. I myślę, że to był jeden z lepiej zaplanowanych strategicznie startów w mojej „karierze”. Dało to efekt w postaci awansu sektorowego i całkiem dobrego czasu. Niestety nie ustrzegłem się błędów:

  1. zjadłem pół banana i to dopiero po 50min jazdy
  2. zacząłem pić też po ok. 50min jazdy
  3. przez to jak widać po wykresie od 45min zacząłem zaliczać lekki spadek wydolności
  4. za mało wypiłem i zjadłem przed zawodami (przeanalizowałem to później i wyliczyłem, że zjadłem na śniadanie ok. 400kcal czyli dużo za mało)
  5. …plecy – po ok . 1h zaczęły mi naprawdę bardzo dokuczać, musiałem co chwila wstawać na pedały i wyciągać się bo nie mogłem wytrzymać bólu
  6. sprawdziłem również ciśnienie w oponach – było za duże, trochę ponad 3 atmosfery. Optymalnie powinno być 2,6 ale obawiam się czy przy mojej wadze nie okaże się to za mało.

Reasumując. Ból pleców na mecie spowodował, że po przekroczeniu linii mety byłem niezadowolony, zły i zniechęcony. Zobaczyłem wyniki, wszystko na spokojnie przeanalizowałem – doszedłem do wniosku, że nie było tak źle. Wiem co zrobiłem dobrze i zamierzam tej strategii się trzymać. Wiem też co zrobiłem źle i te rzeczy muszę zmienić. Kolejny start już w niedzielę (16.05.2010) w Radomiu.

Podziel się z innymi:
  • Facebook
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Wykop

Discussion

One Response to “Mazovia – Otwock 9.05.2010”

  1. wyniki naprawdę godne podziwu, plan i strategia na wyścig prawidłowa, a i z ustawieniem w sektorze wypali jeśli pogoda dopisuje, w Radomiu było innaczej i 5 minut przed startem nikt nie mial ochoty stawać w sektorze z powodu panujących warunków atmosferycznych, a jakie były wystarczy przejrzeć zdjęcia, a po oberwaniu chmury kto póżniej startował mial pod kołami coraz więcej błota i wody
    pozdrawiam

    Posted by rudy | 18. maj, 2010, 18:12

Post a comment

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree