No i jak zwykle przyszła pora na pogorszenie zdrowia dokładnie w momencie, w którym zaczęło się robić trochę cieplej. Nie jest to może choroba w pełnym tego słowa znaczeniu, ale zdecydowanie lekki spadek wydolności połączony z zapchanym nosem. To dosyć częste u mnie o tej porze roku więc zastanawiam się, czy to nie kwestia jakiegoś uczulenia…
Ostatnie 4 dni jeździłem sporo. W piątek – góry na szosie (130km), w sobotę – góry na szosie (75km), w niedzielę lekkie MTB po Kampinosie (ok 2h, 44km) no i w poniedziałek – również MTB lekko jakieś 50km. Dziś odpoczynek – tym bardziej, że w najbliższą niedzielę pierwsze w tym sezonie zawody. Oczywiście warunek jest taki, że do tej pory się nie rozłożę zupełnie
Zobaczymy.

nie jesteś odosobniony, ja po naszym wspólnym treningu w poniedziałek, próbuję naprawić przeziębione gardło i pęcherz
pozdrawiam
Posted by rudy | 07. kwi, 2010, 09:21