Minął kolejny weekend. Znowu ponad 250km przejechanych w ciągu 3dni. Ok. 10h na rowerze. Nadal czuję się nieźle, ale wiem też, że na starty w maratonach jest jeszcze za wcześnie. Optymalnie byłoby gdyby inauguracja wypadła gdzieś w okolicach 20 kwietnia. Niestety start już 11.04. Nie ukrywam, że co raz częściej chodzą mi po głowie myśl, żeby jeszcze się wstrzymać i te dwa tygodnie pojeździć spokojnie bez startów. Z drugiej jednak strony mam dużą chęć sprawdzenie jak forma wygląda w porównaniu z innymi. No i jest jeszcze jeden problem. Jeżeli nie wystartuję w pierwszym maratonie z cyklu stracę zeszłoroczny sektor startowy i następne będę musiał jechać z ostatniego miejsca. Niby to kwestia jednego wyścigu, ale zawsze na maratonach, na których jechałem z ostatniego sektora startowego było dużo problemów, napiętej atmosfery i irytujących sytuacji.
Poza debatami wewnętrznymi dotyczącymi najbliższego startu niestety powrócił problem jedzenia. Z powodu zwiększonej liczby godzin treningu i obciążeń znowu zacząłem chodzić głodny. Szczególnie ten stan narasta wieczorami po treningu. Zastanawiam się jak inni sobie z tym radzą… Po 2h jazdy docieram do domu o 19.30, robię sobie szybko jedzenie (przeważnie duża porcja makaronu razowego z kurczakiem albo owocami morza) jem i po 1h jestem dalej głodny. Spać chodzę przeważnie koło północy, albo nawet później więc nie ma opcji, żebym tyle czasu wytrzymał nie jedząc. W ten sposób przeważnie o 21.00 czasem 22.00 jeszcze coś muszę dojeść. Kanapka, baton, owoce w postaci sałatki. Niestety taki system powoduje, że od 2tygodni waga waha się pomiędzy 92-93kg (wiem, że to i tak dużo jak na „kolarza”, ale jak na mnie to jest mało
i nie chce się ruszyć nic a nic. Może ktoś ma przetestowane jakieś dobre sposoby?
No i na koniec informacja miła. Jutro (piątek) rano jadę w niedalekie góry (w okolice Kielc), żeby dwa dni w spokoju pojeździć trochę po terenie pofałdowanym. Oczywiście w towarzystwie, żeby było raźniej. Plan jest taki, żeby nadal trenować w strefie tlenowej, ale przewyższenia mają spowodować, że nadamy treningom trochę więcej intensywności. Oby tylko pogoda dopisała!

Discussion
No comments yet.