Ponieważ pogoda w styczni u luty była wiadomo jaka nie byłem w stanie zmusić się do jeżdżenia na dworze. Zimno, mokro, ślisko, dużo soli na drogach. Nie mam niestety typowo zimowego roweru. Na szosówce chyba się trochę boję, poza tym mam tylko slicki (opony bez bieżnika) więc wymagałoby to kupna jakiś nowych. Z drugiej strony używanie do przejażdżek po błocie, breji i śniegu roweru MTB, na którym startuje również jakoś mi nie leży… Przyzwyczaiłem się przez te dwa miesiące do trenażera
Dopiero ten weekend przyniósł zmianę… W sobotę pogoda była dobra. Wybrałem się na góralu na szybkie kółko po warszawskich ścieżkach rowerowych. Jeździło mi się fantastycznie, ale niestety krótko. Powód? ok. 50% ścieżek nadal jest pod śniegiem lub czymś co ten śnieg przypomina. Jest też sporo lodu (co prawda już się topi, ale zawsze). No i najgorsze to bród jaki wszędzie panuje jest straszny.
W niedzielę powtórzyłem jadzę tym razem z kolegą. Ruszyliśmy z Woli w stronę Kampinosu. Do samego lasu nie wjeżdżaliśmy (chyba póki co odpowiedniejsze nadal są biegówki), ale krótką (ok. 1,5h) rundkę zrobiliśmy.
Co prawda w jedną stronę jechaliśmy z wiatrem i wyniki prędkościowe przez to były trochę oszukane to i tak jechało się bardzo dobrze. Jedyne co w moim przypadku dało się ewidentnie zauważyć, to że siły starczyło mi na jakąś godzinę. Potem zacząłem czuć, że trochę się męczę. Co prawda nie miałem ze sobą ani picia ani nic do jedzenia, a śniadanie było tego dnia nie za duże więc mogło to być spowodowane właśnie brakiem „paliwa”.
W każdym razie marzec się zaczął. Wielkich mrozów już chyba nie będzie. Czas zacząć jazdę na świeżym wczesnowiosennym powietrzu!
Na koniec jeszcze wykres tętna:




jak widać na wykresie tylko na początku u Ciebie było wysokie tętno a dalej było już lepiej, a i trasa całkiem, całkiem, ja natomiast wykorzystałem wtorek i przerwę przed deszczem, zrobiłem trasę na Paluch i z powrotem tj. około 54 km, na Paluch pod wiatr, który wiał niemiłosiernie a i lodu przy siekierkowskim nie brakowało, dalej było lepiej, choć dużo wody. Powrót z bocznym w tył co mi pomogło przyspieszyć i dojechać do domu w całkiem dobrym czasie jak na początek sezonu,
pozdrawiam rudy
Posted by rudy | 03. mar, 2010, 12:29